Dream of South American sweets

So I went to the Peruvian restaurant some time go and as much as I was interested in the whole menu, the first thought thet popped out in my mind was to spot the desserts.

Alfajores are good. Cannot say more as one cookie did not satisfy my cravings. They are good though, but just not amazing for my taste. I was expecting something more intense like Suspiro Limeno.

Honestly, no one can understand my passion for condensed milk. I decided to build my own sweetness overload list:

Pastries, sweets, dessert, you name it!

 

 

Ambient nie przestaje zadziwiac

Czasem dobrze jest zabladzic w sieci, zwlaszcza tej muzycznej na Youtube, pomiedzy playlistami tworzonymi przez zwyklych lub mniej zwyklych uzytkownikow tego kanalu, czy wytwornie muzyczne. W ten nieskomplikowany sposob odkrylam ambientowy kawalek formacji o wdziecznej i dosc tajemniczej nazwie Gaussian Curve. Zawsze fascynowaly mnie nazwy ambientowych grup, a zwlaszcza ta, momentalnie wywolala wyobrazenie szalonego matematyko-analityka, ktory po godzinach odstresowuje sie komponujac ambientowe formuly.

Od The Distance dosc szybko powedrowalam w kierunku Broken clouds, ktore, wbrew tytulowi wyjatkowo koily moja zestresowana dusze.

Moja podrás bynajmniej nie zakonczyla sie na Broken Clouds, bo zatrzymalam sie na kolejnym przystanku, rowniez pochmurnym, choc nie az tak Broken, jak utwor Gaussian Curve. Gigi Masin przyczynil sie do powstania Broken Clouds we wspolpracy z Gaussian Curve nagrywajac go w Amsterdamskim Red Light district, o czym dowiedzialam sie jakis czas pozniej.

 

Electroniczna przekaska

Ciezko mi powiedziec czy moge uznac cala plyte Bang za zniewalajaca, poniewaz jedynie utwor Delta przypadl mi do gustu, a raczej porzadnie mnie oczarowal.

Niewiele muzycznych niespodzianek pojawia sie na polskim elektronicznym rynku muzycznym. Potrzeba cierpliwosci zeby czyms pozytywnie sie zaskoczyc.

Utwor rozpoczyna sie delikatnie, troche jak wschod slonca pojawiajacy sie po ledwo przespanej nocy. W mocno zwolnionym tempie, leniwie rozpedza sie na chwile, by za chwile znow zwolnic do spokojnego tempa. W tle bicie serca, poprzeplatane emocje, mnostwo kolorow, pojawiajacych sie w bardziej dynamicznych momentach utworu. Nietypowy, bo dobry i na sen i na pobudke.

 

Coming home on Friday evening

London spoiled me last 3 days with incredible sunny and not rainy weather. It is one of those moment when you realise you should not have taken your winter jacket. Sun, London, airport, flight – all that is just perfect to wear your headphones, close yourself in your inner world and think, analyse, dream, plan. I found another song inspiring to focus, think and write down my notes.

I would say there is something close to Florence and the machine in that sound, but in more ambient, less rocky way. Melody develops exactly as I like, slowly with calmly playing guitars accompanied with electronic sounds and lazy, sleepy voice.